Podstawą do symulacji zawsze będzie kolor światła docierający do planety. Ten zależy od temperatury gwiazdy emitującej promieniowanie. James-O'Malley, prowadzący badania, oparł swoje dochodzenie na tym czynniku. W zależności od koloru światła słonecznego, rośliny będą ulegać zmianom w bardzo różny sposób. Z wielokrotnym źródłem światła jest ten problem, że spore połacie powierzchni planet takich układów, będą oświetlone tylko przez jedno słońce przez długi okres czasu. Życie może się oczywiście dostosować do wykorzystania energii tylko jednej z gwiazd hostów, ale znając mamuśkę naturę, ewolucja raczej zdecyduje się na czerpanie z wszelkich możliwych opcji. W tym przypadku, będzie to oznaczać dostosowanie do możliwości przeprowadzania fotosyntezy z energii wszystkich słońc układu.
Wygląda na to, że symulacje suger... zobacz więcej
To będzie bardzo cenne uzupełnienie obecnych metod detekcji obcych planet. Metody tranzytowe i przesunięć spektralnych pokazują swą siłę przy badaniu światów krążących w pobliżu swych gwiazd macierzystych (częste tranzyty, silne "bujanie" gwiazdą macierzystą). Te położone na dalszych orbitach są problematyczne w detekcji. Z setek planet, które zostały wykryte do tej pory, mniej niż 10% orbituje w większych odległościach od swoich gwiazd. Ciągle bazujemy głównie na metodzie tranzytowej i metodzie pomiarów prędkości radialnych. Gdybyśmy chcieli wykryć światy takie jak Jowisz czy Saturn, które dają tranzyt raz na 12 i 30 lat, trzeba by bardzo dużo szczęścia i wytrwałości.
Badania emisji radiowych planet podobnych do Jowisza, pozwoli na określanie nie tylko czy w danym układzie jest planeta, ale też powinno dać szansę na określenie szybkości rotacji planety, i odległości orbitalnych. Naukowcy szacują, że w sprzyjających warunkach będą w stanie wykrywać jowiszo-podobne światy na orbitach odległych nawet o 50 jednostek astronomicznych od swoje... zobacz więcej
Pod koniec kwietnia 2003 roku NASA wystrzeliła satelitę GEE (Galaxy Evolution Explorer) Nie miał mieć nic wspólnego z badaniami egzoplanet. Wystrzelono go, by badał w ultrafiolecie tysiące galaktyk w poszukiwaniu odpowiedzi, jak, kiedy i ile gwiazd formowało się we wszechświecie. Najlepszym celem dla GEE były masywne, gorące młode gwiazdy. I tu tkwi haczyk. A co się stanie, jeżeli zaczniemy analizować znacznie mniej hałaśliwe, ledwo widoczne karzełki, na przykład chłodne maleństwa klasy M?
Najpierw trzeba sobie zdać sprawę z największego problemu komplikującego dostrzeżenie egzoplanety. Jest nim sama gwiazda macierzysta układu. Jest tuż obok i świeci tysiące razy jasniej niż jej niewielkie planety, dysponujące światłem odbitym lub co najwyżej niewielką emisją w podczerwieni. Tutaj pojawia się szansa dla satelity GEE i młodych czerwonych karłów. Ilość promieniowania młodego karła nie jest tak duża jak przy gwiazdach ciągu głównego. Dodatkowo na korzyść badaczy działa fakt, że skoro cały układ jest młody, np. ma 100 milionów lat, to jego planety ciągle mogą mieć spore zapasy ciepła. Emisja w podczerwieni od takich planet będzie w większości przypadków znacznie silniejsza niż w układach starszych.
To oznacza, że naukowcy nie będą szukać "śladów" planety. Nikt nie będzie badał krzywych blasku szukając słabego echa tranzytu lub badał przesunięć linii absorbcyjnych w widmie gwiazdy które zdradzą, ze stadko planet rozbujało nieco mamuśkę. Pojawia się ... zobacz więcej
Naukowcy z University of California za pomocą teleskopu Keck II na Hawajach sfotografowali po raz kolejny układ planetarny gwiazdy HR 8799. Jednak nie to jest najbardziej niezwykłe. Nie jest to bowiem pierwsza fotografia tego układu planetarnego. Tym razem smaczku dodaje fakt, że na fotografii doliczono się aż czterech supermasywnych planet podobnych do naszych gazowych gigantów. To oznacza kłopoty dla teoretyków. Po oszacowaniu masy tego układu (razem z pasami skalnego i lodowego śmiecia, układ ten ma masę około 20x wiekszą niż nasz system planetarny) i przeanalizowaniu orbit na jakich poruszają się sfotografowane egzogiganty stało się jasne, że żaden z modeli opisujących powstawanie i ewolucję układów planetarnych jakie w tej chwili są uznawane przez naukę za obowiązujące, nie miał prawa zrodzić badanego monstera.
Sprawę komplikuje jeszcze jeden fakt. Astronomowie badający HR 8799 są przekonani, że jest tam jeszcze więcej planet niż te które udało się złapać na dzień dzisiejszy. Nie mamy nawet pojęcia czy na obecną chwilę orbity odkrytych planet są stabilne czy też ich wzajemne oddziaływanie przesądziło już o bliskiej dacie "planetarnych fajerwerków".
http://www.astropolis.pl/story/...
Wygląda na to, że znowu może być o czym dyskutować. Zespół naukowy z University of Arizona opracował technologię, która umożliwiła uzyskanie doskonałej jakości obrazów tego masywnego świata. Świetnie. Tylko jest tu ukryta pewna ciekawostka. Czytając opis zastosowanej technologii, mam nieodparte wrażenie, że chłopaki po prostu zrobili wypasioną płytkę CD :)
Nowy instrument został zainstalowany na VLT ( Very Large Telescope)
Image credit: www.eso.org
ale Hans, trochę umiaru. to nie jest doskonałe zdjęcie, to jest rozmyty piksel, mniej wyraźny niż zakłócenia wywołane przesłoną (chyba). po prostu tak nie mów bo potem braknie ci skali ;-) (optymistycznie zakładam że kiedyś obrazy które można będzie nazwać zdjęciem exoplanety wreszcie się pojawią) no no... coś nowego! kiedyś mówili że takie cuda to tylko teleskopy kosmiczne z szybującymi w przestworzach przesłonami a tutaj proszę - jakieś wyrzeźbione kółko i działa. to mi przypomina pewną cieka... Zobacz więcej -
Zespół fizyków (Manfred Cuntz i Jason Eberle) z University of Texas w Arlington, opublikował wyniki badań odległego o 69 lat świetlnych układu ν Octantis. Sześć lat gromadzenia danych z obserwacji prędkości radialnych tego systemu binarnego, wskazuje na możliwość istnienia tam egzotycznego układu planetarnego.
Egzotycznego, ponieważ odkryta planeta wydaje się krążyć na zewnątrz akceptowanej strefy, gdzie orbita planety może istnieć bez zagrożenia od sił grawitacji obu gwiazd binarnej ν Octantis. Jedynym wyjaśnieniem otrzymanych wyników, wydaje się być ruch wsteczny odkrytej planety. Gdyby ten egzotyczny świat faktycznie obiegał gwiazdy w przeciwnym kierunku niż rotacja jego słońc, strefa stabilności hipotetycznej orbity będzie nieco wieksza i dająca cień szansy na przetrwanie planety.
Potwierdzenie wyników badań ν Octantis, będzie oznaczać, że możliwości stabilnych światów wokół układów podwójnych są znacznie większe niż do tej pory zakładano.
Foto credit: NASA / JPL-Caltech
Zobaczy... NEPTUNA :)
Może nie tyle samego Neptuna, co piętno odciśnięte przez Neptuna na pasie Kuipera. Piętno które bardzo przypomina struktury odkryte wokół gwiazdy Fomalhaut, gdzie dostrzeżono egzoplanetę Fomalhaut b
Warto poświęcić parę minut na ten krótki filmik z NASA i na przeczytanie zawartości podlinkowanej strony, bo naprawdę otwiera kilka klapek w głowie.
Chłopaki z JPL (Jet Propulsion Laboratory) jakiś czas temu odpalili edukacyjny site o egzoplanetach - Planet Quest. Bardzo fajna inicjatywa. Przeglądając ich strony, pierwsze co mi przychodziło do głowy to, że jest to genialne narzędzie do zamienienia nudnej, schematycznej lekcji w klasie w coś, co ma szanse "obudzić" uczniów nie tylko z drzemki, ale i obudzić do spoglądania na świat w nieco bardziej świadomy sposób niż z dystansu szkolnego boiska i ulubionego kanału TV.
Ostatnio zaglądnąłem tam ponownie i znalazłem niesamowity tool. Atlas 3D otaczających nas egzoplanet.
Bomba!
(uwaga, do odpalenia atlasu potrzebnyjest zainstalowany w przeglądarce Adobe shockwave)
Nasza cywilizacja, jeż już technologicznie zdolna do wykonywania spektrometrii egzoplanet. Kilka takich "ćwiczeń" zakończonych sukcesem, wiodące teamy naukowe mają już za sobą. Teoretycy zaczęli więc myśleć nad tym, aby łapać spektralne echo chemicznych zastrzyków, jakie wulkany wprowadzają w atmosfery egzoplanet. Brzmi dobrze, tylko trzeba sobie uzmysłowić pewien fakt. Spektrometrię to my do tej pory aplikowaliśmy tylko tym największym, gazowym planetom. Trochę ciężko mówić o badaniu wulkanizmu na planecie parę razy większej od Jowisza. Co najwyżej możemy sobie poanalizować skład chemiczny powierzchniowych warstw jej atmosfery.
Naukowcy z Harvardu planują jednak ambitnie badać wulkany planet skalistych. Takich jak nasza Ziemia. Tu raczej jeszcze długo nie uda im się złapać bezpośredniego spektrum, ani pofotografować powierzchni globu. Rozwiązaniem ma być jak zwykle metoda tranzytowa. Przepis jest prosty. Wykonać spektrometrię obcego układu planetarnego. Poczekać aż obca egzoplaneta schowa się za gwiazdę macierzystą. Wykonać jeszcze ra... zobacz więcej
Zespół naukowy kosmicznego teleskopu Kepler ogłosił odkrycie systemu planetarnego metodą tranzytową. Nowe światy krążą wokół gwiazdy podobnej do naszego Słońca: Kepler-9. Dwie z nich to gorące, spore planety o rozmiarach Saturna, Kepler- 9b krążący po orbicie z okresem około 19 dni, i nieco chłodniejsza Kepler -9c na orbicie o okresie około 38 dni.
Wisienką na torcie jest informacja, że z wysokim prawdopodobieństwem w systemie Kepler-9 jest jeszcze jedna planeta, tym razem znacznie mniejsza, o rozmiarach mniej więcej półtora razy większych od Ziemi. Obserwacje ciągle trwają i ostatecznego potwierdzenia możemy spodziewać się w każdej chwili. Niestety super-ziemia odkryta przez misję Kepler raczej nie będzie zachęcająca dla potencjalnych kolonistów. Jej orbita jest niezwykle ciasna. Planeta okrąża swoje słońce co ok. 1.6 dnia co oznacza, że bardziej przypomina wyżarzony kawałek kosmicznego żużlu niż żywy świat.
Image credit: NASA/Ames/JPL-Caltech
Brązowe karły , lilipucie prawie-gwiazdy niewiele większe od największych egzoplanet. Jak przyjrzeć im się bliżej mogą być doskonałymi i powszechnymi nosicielami życia.
Nic nie stoi na przeszkodzie (a przynajmniej nic na obecnym poziomie naszej wiedzy o tym nie świadczy) by brązowe karły posiadały układy planetarne.Co więcej, mimo niewielkich relatywnie energii jakie produkują te miniaturowe prawie-gwiazdy, jest jej dość by stworzyć doskonałe warunki do rozwoju życia w ich otoczeniu. Przyjrzyjmy się przeciętnemu, brązowemu karłowi. Powiedzmy 40-50 mas Jowisza. Będzie zupełnie niewidoczny dla większości amatorskiego sprzętu nawet gdyby siedział zaledwie kilkanaście parseków od naszego Układu Słonecznego (choć pewnie udało by się amatorsko zarejestrować takiego karła, gdyby był w układzie z jakąś inną gwiazdą, metodą pomiarów prędkości radialnych lub metodą tranzytową). Wspomniana wcześniej masa nie wystarczy by zainicjować syntezę wodoru w jądrze karła, ale powinna być wystarczająca by podtrzymać reakcje oparte na licie w jego rdzeniu. To dość, by całkiem ładnie ogrzać planetę krążącą po ciasnej orbicie, kilka milionów kilometrów od karła. Jak dodamy do tego odpowiednie albedo i sprzyjającą atmosferę może być przytulniej niż na Ziemi (choć będzie tam raczej mroczno).
Ktoś może powiedzieć, że zbyt wiele razy użyłem słowa "gdyby", aby można było powiedzieć, że narodziny i utrzymanie życia są prawdopodobne na światach orbitujących wokół brązowych ... zobacz więcej
Wymagania i detale opisane są pod adresem : http://brucegary.net/AXA/HATP13/...
Proszę uwzględnić fakt... zobacz więcej
« poprzedni1234 następny »